Święta to radosny czas w którym wszyscy wyżywają się na sobie, krzyczą i biegają w tę i z powrotem jak kot z pęcherzem... Zaraz! Święta są okropne! Powinny się kojarzyć z pisankami, barankami i tymi słodkimi, puchatymi kurczaczkami a przede wszystkim z Męką Pańską... Tymczasem mi kojarzą się z męką sprzątania całego domu po trzy razy, odkurzania dywanów co 10 minut i rozkładaniu "świątecznych obrusków" na każdym możliwym stole a nawet PRALCE:p Poza tym, święta to lamentowanie , że makowiec nie wyrósł, że żurek za kwaśny a sałatka nie pokrojona....I po co to wszystko? Po to ,żeby zjechała się rodzinka, ponarzekała, że tyle roboty było, tyle sprzątania, a sernik się nie udał bo ser był nie tej firmy co zwykle....a potem... Wszystko od początku. Trzeba posprzątać ze stołu, pozmywać, powycierać naczynia a resztę jedzenia poupychać do lodówki, która w święta magicznie zwiększa swoją pojemność...
Święta, święta i po świętach... a jedzenia zostaje jeszcze na dwa tygodnie...
A i tak nikt nie wynosi z tego nic oprócz dodatkowych kilogramów, niestrawności i kilku siwych włosów z powodu stresu jaki niosą ze sobą przedświąteczne przygotowania..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz